Nokia Lumia 520 – recenzja

|

Lumia 520

Od pewnego czasu w naszym kraju dostępna jest Nokia Lumia 520. Jest to najniżej plasowany przez fińskiego producenta telefon z systemem Windows Phone 8. Jak wiemy, Nokia ma od pewnego czasu spore problemy finansowe. Czy Lumia 520 ma zatem szansę zostać hitem sprzedaży i podreperować nieco budżet niegdysiejszego giganta? Zapraszam do lektury testu tego ciekawego urządzenia!

1. Zestaw

recenzja #1

Kupujący otrzymuje tradycyjne od pewnego czasu niewielkie pudełko koloru niebieskiego na którego górze i bokach znajdują się rysunki telefonu w różnych wersjach kolorystycznych: czarnej, białej, czerwonej, żółtej i cyjan. Oprócz samego urządzenia znajdziemy w nim:

  • słuchawki („pchełki”),
  • skróconą instrukcję obsługi,
  • kabel USB o długości ok. 25 cm,
  • ładowarkę (długość przewodu ok. 135 cm).

recenzja #2

Jak widzimy, Nokia zrezygnowała z obecnego choćby w Lumii 900 rozwiązania polegającego na oferowaniu dłuższego kabla USB do którego użytkownik podłączał samą wtyczkę. Moim zdaniem takie posunięcie jest korzystne. Większość osób korzysta i tak z laptopów, więc krótki kabel USB nie stanowi przeszkody. Z kolei ładowarka ma bardzo długi przewód, dzięki czemu podczas ładowania nie musimy siedzieć tuż przy gniazdku.

Podsumowując – w pudełku nie znajdziemy nic ponad to co być w nim musi, ale też i wszystko co potrzebne jest na swoim miejscu.

2. Wygląd i jakość wykonania

lumia520-recenzja07 lumia520-recenzja05

Wymiary urządzenia to 119,9 x 64 x 9,9 mm. Wraz z baterią waży 124 gramy. Pomimo dającego się wyczuć plastiku całość stwarza dosyć dobre wrażenie. Obudowa jest prawidłowo spasowana, dzięki czemu nic nie skrzypi ani się nie wygina. Telefon, jeśli chodzi o rozmieszczenie przycisków i portów, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Na górze obudowy znajdziemy wejście słuchawkowe, na dole – port microUSB. Po prawej stronie patrząc od góry umieszczono przycisk głośności, włącznik oraz spust migawki. I to właśnie do tych przycisków mam największe zastrzeżenie jeśli chodzi o jakość wykonania. Owszem, działają prawidłowo, jednak sprawiają bardzo kiepskie wrażenie wizualne. Mówiąc wprost – są tandetne. Na szczęście uchwyt samego telefonu jest pewny i nie ma obaw, że wypadnie on z ręki w trakcie użytkowania.

lumia520-recenzja06

Jak już wspomniałem – wszystko jest dobrze spasowane. Na tyle dobrze, że bez sięgnięcia do instrukcji obsługi nie byłem w stanie zdjąć tylnej klapki, żeby dostać się do gniazda karty microSIM. Na szczęście producent wziął to pod uwagę i pod chwili mogłem już korzystać z urządzenia.

lumia520-recenzja04

Lumia 520 pod względem wizualnym jest dosyć kontrowersyjnym telefonem. Wielu osobom się podobała, jednak części zdecydowanie nie przypadła do gustu. Moim skromnym zdaniem telefon brzydki nie jest, ale daleko mu niestety do Lumii 800, która w mojej ocenie jest niedościgniona jeśli chodzi o wzornictwo.

3. Ekran

lumia520-recenzja10

Testowane urządzenie wyposażone zostało w wyświetlacz o rozdzielczości 480 x 800 pikseli i przekątnej 4 cali, co daje nam gęstość około 233 ppi. Nie jest to zbyt wiele, ale cały czas musimy pamiętać, że mowa jest o telefonie z dolnej półki. Pomimo braku rekordu w tym zakresie użytkownik nie zauważy „pikselozy”.

Największą wadą ekranu jest jednak brak technologii ClearBlack, dzięki której kolory (w szczególności czerń) wypadają dużo lepiej. Jak wygląda to w praktyce? Otóż nie jest tak źle. Owszem, czerń nie jest taka, jakiej byśmy sobie życzyli, ale też nie dramatyzujmy – na co dzień jestem użytkownikiem iPhone 4 i przesiadka na Lumię 520 nie stanowiła jakiegokolwiek problemu.

lumia520-recenzja09

Jeśli chodzi o reakcję na dotyk, to jest przyzwoicie. Niestety, czasami telefon ma problem z dopasowaniem miejsca, które zostało przez nas dotknięte i próbę wymuszenia określonej reakcji trzeba ponawiać. Szczególnie uciążliwe były próby aktywowania prawego górnego kafelka (najmniejszy rozmiar) trzymając telefon w lewej dłoni. Kciuk bez problemu wędrował na miejsce, lecz urządzenie nie reagowało. Również przy używaniu przeglądarki precyzyjne kliknięcie na linka wymagało wyraźnego przybliżenia.

Zauważyć też trzeba, że kąty widzenia w urządzeniu są całkiem przyzwoite. Co również istotne, ekran wydaje się być całkiem odporny na zarysowania. Urządzenie otrzymane przeze mnie nie było nowe, a przez dwa tygodnie nosiłem je w kieszeni bez jakiegokolwiek zabezpieczenia typu folia czy etui. Po tym czasie na wyświetlaczu brak jest jakichkolwiek rysek czy uszkodzeń.

4. Zasilanie

lumia520-recenzja03

Aparat zasilany jest ogniwem oznaczonym symbolem BL-5J o pojemności 1430 mAh. Nie jest to liczba, która by robiła wrażenie na kimkolwiek, jednak w praktyce nie można narzekać. Lumia 520 użytkowana przeze mnie na co dzień wytrzymywała bez większych problemów 2 doby. Z kolei gdy ograniczyłem się wyłącznie do niezbędnych rozmów i smsów, po trzech dobach system pokazał, że pozostało jeszcze 75% mocy. Wynik ten mogę uznać za bardzo dobry tym bardziej, że nie korzystałem z trybu oszczędzania energii, a jedynie wyłączyłem transmisję danych oraz WiFi. Potwierdza to tylko oczywisty fakt, że najwięcej prądu konsumuje ekran.

Pełny cykl ładowania trwa około dwóch godzin.

5. Aparat fotograficzny

Jest to część testów, która przychodzi mi najtrudniej, ponieważ moje wymagania co do jakości zdjęć są bardzo wysokie i z powodu małej fizycznej wielkości matryc w smartfonach używam tej opcji tylko w ostateczności.

Lumia 520 dysponuje sensorem o rozdzielczości 5 Mpix. Interfejs aparatu jest bardzo ascetyczny. Do zrobienia zdjęcia możemy użyć albo fizycznego przycisku z prawej strony obudowy albo palca, którym dotykamy ekran w miejscu, gdzie algorytm ma ustawić ostrość. Możemy ustawić efekty zdjęcia, balans bieli, kontrast, nasycenie, ostrość, a także ISO. Znalazł się także tryb macro, choć o popularnej detekcji twarzy już możemy tylko pomarzyć.

Jak sobie aparat radzi w praktyce? Otóż nie jest aż tak tragicznie, szczególnie jak na smartfona. Ostrość jest do zniesienia, a dynamika tonalna stoi na całkiem przyzwoitym poziomie. Niestety, aparat kompletnie nie zdaje egzaminu w gorszych warunkach oświetleniowych – nie dość, że brak jest diody doświetlającej (choć jej użyteczność jest dla mnie znikoma) to jeszcze matryca wyraźnie nie radzi sobie z poziomem szumu.

Konkluzja jest zatem oczywista – z braku lepszego sprzętu można zrobić zdjęcie w dzień. W nocy zaś i tak nie ma po co urządzenia wyjmować z kieszeni, bo otrzymamy mało strawną papkę.

6. Lumia 520 na co dzień

Najważniejszą chyba częścią testu jest opis wrażeń z codziennego użytkowania telefonu. Napiszę wprost – jest bardzo dobrze. Urządzenie działa płynnie i szybko. Wszelkie aplikacje otwierają się praktycznie natychmiast, nie ma żadnych lagów czy ścinek.

Jedną z funkcji jakich najczęściej używam w smartfonie jest odtwarzacz muzyki. Lumia 520 w tej kategorii nie zaliczyła wpadki. Odtwarzany dźwięk stoi na niezłym poziomie – nic w słuchawkach nie trzeszczy, lecz przydałoby się trochę więcej basów. Miałem wrażenie, w szczególności porównując z iPhone 4, że dźwięk jest płaski. Z kolei i tak było lepiej niż w Samsungu Galaxy S (bez modyfikacji), który zwyczajnie trzeszczał. Jak zwykle w Lumiach odtwarzacz jest bardzo ładny pod względem graficznym.

Nawigacja i wszelkie usługi związane z lokalizacją działają poprawnie. Urządzenie błyskawicznie „łapie fixa”. W tym zakresie nie miałem jakichkolwiek zastrzeżeń. O darmowej nawigacji nie będę się rozpisywał, ponieważ ta zaleta Lumii jest zapewne znana naszym Czytelnikom.

Jedną z niedogodności było dla mnie wprowadzanie tekstu. Fakt, klawiatura zajmuje sporą część ekranu, jednak „udawało” mi się popełniać sporo literówek. Wydaje mi się, że jest to winą zbyt gęsto ustawionych przycisków w WP, ewentualnie zbyt małego ekranu w Lumii 520. Tę drugą możliwość jednak jestem skłonny wykluczyć ze względu na fakt, że iPhone 4 ma ekran jeszcze mniejszy, a tam błędy praktycznie mi się nie zdarzają…

Przeglądanie Internetu należy do mocnych stron telefonu. Jesteśmy co prawda uszczęśliwieni przez Internet Explorer 10 (nie licząc Nokia Express), lecz aplikacja działa bardzo płynnie. Wyświetlane strony przewijane są bez zacięć, nie zauważyłem również przekłamań w renderowaniu grafik. Niestety, notorycznie pojawiał się błąd opisywany przeze mnie w teście tabletu Asus VivoTab Smart polegający na samoczynnym chowaniu się klawiatury ekranowej. Przez 2 tygodnie nie byłem w stanie używając Lumii 520 napisać jakiegokolwiek posta na naszym forum, ponieważ klawiatura natychmiast znikała. Na kilku innych forach problemu nie było…

Jeśli chodzi o tak prozaiczne funkcje jak telefonowanie, to nie mogę mieć jakichkolwiek zastrzeżeń – dźwięk był dobrej jakości, a zasięg stabilny. Gorzej jednak wygląda sytuacja, gdy ktoś dzwoni do nas. Otóż, jak widać na zdjęciach aparatu, głośnik umiejscowiony został na tylnej ściance. Niejednokrotnie miała niestety miejsce sytuacja, że nie słyszałem dzwonka, szczególnie gdy był on nastawiony dosyć cicho – podłoże na którym leżał telefon skutecznie tłumiło dźwięk. Takie rozwiązanie trochę mnie dziwi, ponieważ choćby u dołu telefonu jest wystarczająco dużo miejsca, aby umieścić tam głośniczek. Często musiałem więc kłaść telefon ekranem w dół, aby mieć pewność, że żadne połączenie mnie nie ominie.

7. Podsumowanie

Pisanie podsumowania w recenzji Lumii 520 jest czystą przyjemnością. Kupując telefon z najniższej półki jeśli chodzi o smartfony Nokii dostajemy urządzenie działające płynnie i sprawnie, z dobrą baterią. Jest to telefon solidny jeśli chodzi o możliwość korzystania z jego funkcji. Nie denerwuje użytkownika lagami czy zawieszeniami (no dobrze, dwa razy musiałem wyjąć baterię, bo nie chciał się „wzbudzić”). Jego głównym konkurentem wydaje się być HTC 8S. Lumia 520 góruje jednak nad nim nie tylko dzięki dedykowanym aplikacjom od Nokii, lecz przede wszystkim faktem, że posiada 8GB pamięci wbudowanej, którą można jeszcze rozbudować przy pomocy karty microSD. Po pierwszym uruchomieniu telefonu dla użytkownika pozostaje do dyspozycji 4,83 GB wolnego miejsca. Taka ilość według mnie powinna spokojnie wystarczyć do spokojnego funkcjonowania.

W chwili pisania niniejszej recenzji Lumia 520 na popularnym portalu aukcyjnym jest do kupienia za wyraźnie mniej niż 600 zł (kup teraz, aparat nowy, nieużywany). Należy jednak przypuszczać, że operatorzy będą to urządzenie dotowali i promowali, więc i jego cena wkrótce jeszcze się obniży.

Biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości Lumię 520 należy tylko polecić, co niniejszym czynię.


Autor: Maciej Cieszyński

Gadżeciarz. Fotograf z zamiłowania. Prawnik z zawodu.