Do niedzielnej kawy: Analiza sytuacji Windows Phone

|

Pomysł na ten tekst zrodził się w na nudnej lekcji oprogramowania biurowego (przyszły technik informatyk się kłania). Z góry zaznaczam i uprzedzam, że ten tekst absolutnie nie jest jakąś wydumaną i profesjonalną analizą rynku telefonów komórkowych w Polsce i na świecie. Nawet nie zakrawa do miana takiego tekstu. Jest to również moje własne, subiektywne spojrzenie na sytuację WP i zrozumiem, jeśli macie swoje, odmienne od mojego zdanie.

Tyle słowem wstępu, ale o co tak naprawdę chodzi? O czym jest ten tekst? Już śpieszę z odpowiedzią. Ta gawęda jest o pozycji Windows Phone, dlaczego ma taka znikomą, niestety, część rynku i jak do tego maja się inne mobilne systemy operacyjne.

Na początek zapraszam was jednak do posłuchania “branżowego” utworu Republiki. ; )

 

“Telefony moje w mojej głowie”

Zapewne większość z was tak jak ja głęboko siedzi w rynku mobilnym. Na bieżąco czyta aktualności na polskich i zagranicznych stronach. W zeszłym tygodniu niezauważona przeszła informacja o tym, że Windows Phone traci udziały na rynku. Z 3,2 % w listopadzie na 3% w grudniu. Raport dotyczył tylko Stanów Zjednoczonych, ale to jednak martwi. Jak widać, mimo grubych milionów wydanych na marketing ciężko przekonać klientów do naszego ukochanego (mocne słowo, wiem :P) systemu. Dlaczego? Moim zdaniem powodów jest kilka. Wszystkie przedstawię i odniosę się do nich w tym drobnym artykuliku.

“Powód pierwszy: Developers, developers, developers…”

Programy, deweloperzy, aktualizacje. Trzy części składające się na powód numer jeden. Właśnie nie dobór programów jest największą chyba blokadą przed przejściem na konkurencyjną platformę. Brak takich aplikacji jak chociażby popularny ostatnio Instagram (tak, wiem, dla większości z was raczej niepotrzebny, ale te wszystkie nastolatki, które “kupiłyby” sobie czerwony telefon, nie mogą się dzielić zdjęciami obiadu) czy też oficjalne aplikacje Google. Przykłady można mnożyć, wystarczyłoby ich na jakieś 5 takich artykułów, bo każdy ma jakąś aplikację, której mu brakuje. Z drugiej strony, gdy aplikacje już się pojawiają, to są traktowane przez firmy je wydające, jak coś trzeciej kategorii. Przykład? Bardzo bliski, nasze polskie GG. A szkoda. Same aplikacje czy gry Microsoftu są traktowane po macoszemu i aktualizowane raz na ruski rok. Bardzo fajna gra, “I dig it” ma tyle błędów, a aktualizacji nie widać. Została wydana przez Microsoft. Kiedy? 15-01-2011. Tak być nie powinno.

Ciunkos, autor programu Pogaduszki, poproszony o wypowiedź na ten temat powiedział mi coś takiego:

Według mnie problemem jest to, że główni gracze na rynku omijają tę platformę ponieważ nie przynosi odpowiednich zysków. Potęgował to dodatkowo koszt przeportowania gry bo C++ był niewspierany. O tyle dobrze, że w WP8 to się zmieniło ale pozostał problem wpierania obu wersji systemu. I tu kolejny bubel od strony MS – trzeba rozwijać dwie wersje aplikacji by efektywnie wspierać WP7 i WP8 co wiąże się z większymi kosztami. W WP7 niedostępne są także płatności wewnątrz aplikacji, które przynoszą większość zysków na konkurencyjnych platformach. Żeby powstawały fajne aplikacje to ich twórcy muszą coś do gara włożyć. I tak zatacza się błędne koło bo bez takich firm Windows Phone nie ma najpopularniejszych aplikacji i gier przez co w rozmowach często wychodzi – “Windows Phone jest fajny, szybki ale nie ma aplikacji”. Sam po sobie widzę, że w praktyce używam ze dwie apki inne niż zakodzone przeze mnie. Chciałbym by system uczył się jak go użytkuję i zachęcał mnie do pobierania najciekawszych aplikacji, które mogą mi się przydać. Z takiego rozwiązania obie strony by zyskały – zarówno użytkownicy jak i twórcy aplikacji.

Ta wypowiedź idealnie obrazuje jak na całą sprawę patrzą osoby, które zawodowo zajmują się “kodzeniem”. Mam nadzieję, że Microsoft wyciągnie wnioski i wprowadzi odpowiednie zmiany, na które czekają deweloperzy. To pozwoli, że pisanie zacznie się opłacać i rynek sam zaskoczy.

Powód drugi: Producenci, operatorzy, uwierzcie!

Kolejną przyczyną powodującą brak sukcesów Windows Phone to operatorzy i producenci sprzętu. Są oni ślepo i z ubóstwieniem wpatrzeni w Androida. W przeciwieństwie do Google, Microsoft nie pozwala na takie hulanki i swawole, czyli zasyfianie telefonu nakładkami i wsadzaniem systemu do byle kalkulatora. Po drugiej stronie barykady mamy Apple, który sam sobie sprząta swój zamek. Gigant z Redmond ustala z góry i podaje producentom specyfikację telefonu jaki mają stworzyć. Operatorzy dostają natomiast plan aktualizacji na najbliższe kilkanaście miesięcy. Niestety, ale taka polityka strasznie irytuje dwóch najważniejszych partnerów Microsoftu. Szczególnie operatorzy, którzy muszą wypromować swoje telefony, “przeszkolić” pracowników i dostarczyć nam, konsumentom telefony są tutaj kluczowi. Android i iOS są teoretycznie lepszymi opcjami. iPhone’y sprzedawać będą się zawsze, nawet, jeśli będą miały w sobie specyfikację sprzed 50 lat, bo to przecież nadgryzione jabłko. Android natomiast to szeroki wachlarz wyboru telefonów, a do tego operator i producent może zdecydować do jakiej wersji systemu będzie możliwa aktualizacja, co jest swoistym narzędziem ucisku na klientów. Microsoft właśnie z tymi dwoma częściami mobilnego rynku powinien się dogadać i przekonać do uwierzenia, że taki model się sprawdzi, wtedy droga do sukcesu będzie o wiele łatwiejsza.

Powód trzeci: A jak się tego używa? Czyli glazura nie wszystkim odpowiada.

“Chryste, co to jest?” – taka była reakcja mojego brata, zwykłego, typowego użytkownika spoza branży, gdy po raz pierwszy uruchomił i skonfigurował telefon z Windows Phone. Dotychczas był “szczęśliwym” posiadaczem pierwszego SGS. W ciągu pierwszych kilku dni miałem po 4 telefony dziennie, aby wyjaśnić co gdzie się znajduje i jak co zrobić. Kolejną blokadą użytkowników, jest ten wspaniały interfejs, który jest całkowicie oderwany od tego do czego się przyzwyczaili. To tutaj tkwi kolejna blokada przed zakupem telefonu, który działa pod kontrolą mobilnych okienek. On nie jest skomplikowany, ale to pierwsze wrażenie, które przytoczyłem ma największą wagę. Gdybym nie był z bratem wtedy w Play przy przeniesieniu numeru, to zapewne wziąłby coś z Androidem, albo z iOS, bo do tego typu interfejsu jest przyzwyczajony, zarówno on, jak i masa innych osób. Microsoft powinien pokazać użytkownikom, że ten interfejs jest naprawdę prosty i intuicyjny. Moja mama, która od zawsze korzysta z prostych Nokii nie miała problemu z obsługą. Dlaczego? Bo nie jest do niczego przyzwyczajona, nie jest niewolnicą utartych schematów. Trzeba pokazać użytkownikom, że to naprawdę fajny, prosty interfejs, który można polubić.

Powód czwarty: Moja racja jest najmojsza, czyli bezsensowne ograniczenia.

Na początek tego punktu, przytoczę fragment pewnej rozmowy, którą niestety musiałem kiedyś odbyć. Rozmowa miała miejsce z moją przyjaciółką (jeśli to czyta, to serdecznie pozdrawiam! :) ), która na co dzień używa Nokii Lumia 800. (zgadnijcie kto polecił ;) )

Przyjaciółka: “Mateusz, powiedz mi jak mam sobie ustawić własny dźwięk powiadomienia o nowym SMSie, bo szukam i nie mogę znaleźć”.

Ja: “Em, no, eee… Nie da się, to znaczy da się, ale musisz mieć wgranego CustomROMa, ale tego nie zrobisz, bo Twój telefon nie ma odblokowanego bootloadera”.

P: “Ok, no dobrze, to powiedz mi jak mam przesłać koleżance ze studiów notatki przez Bluetooth, bo też nie mogę znaleźć”.

J: “No wiesz Marta, póki co, nie zrobisz tego, bo ta funkcja jest zablokowana…”

P: “Ehh… A mogłam zostawić sobie swoją Avilę… No ale swój, własny, prywatny dzwonek mogę sobie ustawić, co?”

J: “Oczywiście, ale najpierw musisz zgrać piosenkę na komputer, skrócić ją programem Audacity, przypisać kategorię Ringtone, po czym zgrać sobie na telefon i ustawić jako dzwonek”.

P: “…”

J: “Dobra, zrobię to za Ciebie”.

Niby zwykła rozmowa, ale pokazuje niektóre bolączki systemu, bezsensowne ograniczenia, które powoli są niwelowane dzięki aplikacjom takim jak “Twórca Dzwonków”, czy “Udostępnianie Bluetooth”. Takie ograniczenia,  dla zwykłej studentki, pani Jadzi z warzywniaka czy matki dwójki dzieci są absolutnie niezrozumiałe. No bo w starym telefonie się dało, a tutaj nie, więc co to za postęp? Kichać bezpieczeństwo czy też szybkość działania. Dla zwykłego zjadacza chleba najważniejsze są zwykłe funkcje, proste czynności. Możecie rzec, “no tak, to po co kupowali telefon z tym systemem?”. Jeśli oni go nie będą kupować, właśnie tacy, zwykli ludzie, to przepraszam, ale popularności nie zdobędzie. Microsoft musi to zrozumieć i ograniczyć ograniczenia, pozwolić użytkownikowi na trochę większą ingerencję w wygląd, czy ogólne zachowanie systemu. To kolejny kroczek do sukcesu.

Kończ waść, wstydu oszczędź, czyli kilka słów podsumowania.

Miał to być drobny artykuł do niedzielnej kawy, a wyrosło monstrum na ponad 1200 słów.

Windows Phone to system genialny, pomimo swoich wad i zarzutów, które przedstawiłem powyżej ten system ma swój urok i niepowtarzalne zalety. Jest świeży, szybki, w głównej mierze nie zawodny. Jest idealny dla osób lubiących coś nowego i korzystających na co dzień z ekosystemu Microsoftu. Wykorzystanie obsługi dotykiem jest w moim przekonaniu perfekcyjne. Idealnie integruje się z serwisami społecznościowymi. Obsługa Office i integracja z XBOX Live jest niezastąpiona. Swoich dynamicznych kafelków nie zamieniłbym nawet na najlepsze widżety. Ale również trzeba patrzeć na wady, które są i które trzeba starać się niwelować. Nie można widzieć tylko zalet, bo wtedy właśnie tworzą się armie fanbojów.

Na koniec chciałbym was poprosić do oddania głosu w ankiecie poniżej i do żywej dyskusji w komentarzach. Zarówno ja jak i reszta redakcji bardzo chętnie poznamy wasze zdanie. :)

Który z wymienionych powodów Twoim zdaniem, ma największy wpływ na sytuacje Windows Phone na rynku smartfonów?

Pokaż głosy

Loading ... Loading ...


Autor: Mateusz Kozielski

Fan Microsoftu, jego technologii i rozwiązań. Od dziecka uczulony na Androida, wszelkie dystrybucje linuksa i cytrusy. Uzależniony od herbaty, coli, słodyczy i dobrej muzyki. Nie pogardzi dobrą książką i filmem.